Tydzień przed świętami Bożego Narodzenia byłam w szoku, gdy usłyszałam przez telefon, jak moja córka mówi: „Po prostu przyprowadź całą ósemk

Wyraz twarzy Roberta stwardniał.

„To egoistyczne”.

„Możesz to nazywać, jak chcesz. Ja nazywam to szacunkiem do siebie”.

Wyjaśniłam nowe zasady.

Nie będę akceptować na ostatnią chwilę próśb o opiekę nad dziećmi.

Nie będę sama płacić za całe rodzinne uroczystości.

Nie odwołam swoich planów tylko dlatego, że ich były dla nich ważniejsze.