Młodzi mieszkają u mnie trzeci rok, „bo kredyt teraz to samobójstwo”. Z sanatorium wróciłam dzień wcześniej. Moje łóżko stało na balkonie pod

– Mamo? Jesteś?

– Jestem – powiedziałam. – Jestem u siebie.

I rozłączyłam się, zanim zdążyła odpowiedzieć. Sama nie wiedziałam jeszcze, co to znaczy. Ale wiedziałam, że dzisiaj wieczorem albo postawię łóżko na swoim miejscu, albo stracę coś, czego już nigdy nie odzyskam.